KOLCZ W DWADOZERA
Dodane przez admin dnia Marzec 05 2015 23:38:01
PORTAL DWADOZERA.PL- ROZMAWIAŁ Z PAWŁEM KOLCZEM Z GKS WIKIELEC

Na kilka naszych pytań odpowiedział Paweł Kolcz, 18-letni obrońca GKS-u Wikielec, który zimą był bardzo bliski dołączenia do I-ligowej Chojniczanki Chojnice.

- Jak to się stało, że trafiłeś zimą na testy do Chojniczanki?

- Pod koniec stycznia zadzwonił do mnie mój menadżer Piotr Tyszkiewicz z propozycją wyjechania na testy do I-ligowca. Pomyślałem, że warto się sprawdzić i zobaczyć, w jakim miejscu się znajduję, więc bez większego namysłu zdecydowałem się na wyjazd.

- Poszło po Twojej myśli?

- Z tego, jak wypadłem na treningach oraz test-meczach ze Startem Warlubie i Spartą Brodnica, byłem bardzo zadowolony. Na boisku czułem się pewnie i pokazałem to, na co na chwilę obecną mnie stać.

- I mimo kilku dni niepewności zostałeś zaproszony na obóz.

- Tak, ale jeżeli chodzi o obóz w Niechorzu, to sprawa nie wyglądała już tak kolorowo, bo po kilku ciężkich treningach nabawiłem się urazu przywodziciela. Ból był na tyle natarczywy, że nie pozwalał mi na trenowanie z zespołem. Opuściłem dwa dni treningów oraz mecz sparingowy i walczyłem z myślami, bo w końcu pojechałem tam trenować, a nie na wycieczkę. Zależało mi na tym, żeby zagrać chociaż w jednym meczu sparingowym, więc zgłosiłem pełną gotowość. Mój 45-minutowy występ przeciwko Błękitnym Stargard Szczeciński mógł jednak być lepszy, bo uraz wciąż dawał o sobie znać.

- Chojniczanka to nie pierwszy profesjonalny klub, w którym byłeś sprawdzany. Była też warszawska Legia.

- Na sprawdzian w Legii zapracowałem sobie sam, bez niczyjej pomocy. W meczu ligi makroregionalnej juniorów młodszych wystąpiłem w dwóch spotkaniach w barwach Jezioraka. Jednym z tych meczów był właśnie ten z Legią Warszawa (przegrany 1:0) no i wpadłem w oko trenera Tomasza Sokołowskiego, o czym poinformował mnie kierownik naszej drużyny. Kilka dni później w klubie czekało na mnie zaproszenie na dwudniowe testy, które poszły mi świetnie, co zaowocowało kolejnym zaproszeniem - tym razem na tydzień. Ostatecznie nie zostałem w stolicy, wydaje mi się, że zabrakło mi jednak szczęścia.

- Nie ukrywasz tego, że jesteś ambitnym zawodnikiem. Jak bardzo?


- Moim celem jest dotarcie do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Jestem jeszcze młody i ciąglę się uczę, jednak wiem, że dzięki swojej sumienności i zaangażowaniu w trening dotrę do jakiegoś szczytu. Jak wysokiego - to dopiero się okaże. Nie martwię się najbliższą przyszłością, tym zajmuje się mój menadżer. Póki co jestem zawodnikiem Wikielca i koncentruję się na najbliższym spotkaniu.

- A jakie ambicje ma Wikielec?

- Planujemy oczywiście awansować do III ligi , takie założenia mieliśmy od początku sezonu i z pewnością nic się tu nie zmienia. Mimo kilku osłabień kadrowych uważam, że nadal jesteśmy mocnym IV-ligowym zespołem i postaramy się rozstrzygnąć losy awansu jak najszybciej.

Rozmawiał TS